niedziela, 1 marca 2015

LETNIE GRAND PRIX 2014 W WIŚLE - RELACJA

Pewna bloggerka zasugerowała w komentarzu pod ostatnią notką, abym zrobiła relację z Letniego Grand Prix w Wiśle. Postaram się opisać jak najlepiej każdy dzień. Niestety, nie mam zbyt wielu zdjęć samych skoczków, lecz postaram się Wam to wynagrodzić bogatymi opisami. (Wszelkie osoby na zdjęciach znalazły się tam przypadkowo) Zaczynamy!

24.08.2014 - KWALIFIKACJE

Do Wisły przyjechałam w dzień kwalifikacji. Początkowo miałam nie iść pod skocznię, ponieważ nie byłam pewna czy się wyrobię. Na szczęście czas mi na to pozwolił. Przyznam się, że nie kupiłam biletu, ponieważ pan w kasie powiedział, że zostało tylko 10 zawodników do końca, i że się nie opłaca. Postanowiłam kombinować. Kilka razy udało mi się przemknąć za busami zawodników i dostać się pod siatkę przy domkach.
Pierwszymi skoczkami, jakich spotkałam byli Rosjanie. "Złapałam" trzech zawodników rosyjskiej kadry, z którymi zrobiłam sobie zdjęcia. Dwóch z nich złożyli podpis w moim zeszycie.

Denis Kornilov

Michaił Maksimoczkin
Rosjanie okazali się bardzo mili. Odpowiadali nawet po polsku "dziękuję"! Osobna notka na blogu: [x].

Następnymi skoczkami, których spotkałam byli Słoweńcy.

Matjaz Pungentar

Robert Kranjec
Niestety, większość z nich pozostała w części oddzielonej od kibiców (przy tzw. domkach). Tylko Jurij Tepes wyszedł do siatki, aby rozdawać autografy. Z tego co zaobserwowałam, w inne dni Słoweniec raczej od tego stronił i niechętnie pozował do zdjęć. 

Jurij Tepes

Jurij Tepes
Myślę, że mogę nazywać się szczęściarą, że zdobyłam podpisy od Jurija. Pamiętam, że w ostatni dzień, po konkursie, totalnie zignorował kibiców. Kierował się wprost do samochodu nie patrząc na nikogo dookoła, chociaż fani prosili o podpis czy zdjęcie. Osobna notka [x].
Co do Słoweńców - przypomniała mi się zabawna sytuacja kiedy Peter Prevc stał przy stoliku i bawił się swoim iPhonem oraz żartował z innymi skoczkami. Wtedy moje zdanie o "Pero" zmieniło się o 180 stopni, ale o Słoweńcu wspomnę jeszcze potem.

Następnie udało mi się spotkać dwóch Niemców podążających do busa ze swoim ekwipunkiem - Richarda Freitaga i Andreasa Wanka. Od Wanka wzięłam autograf, ale tylko na kartce. Na zdjęciu miałam możliwość dopiero na drugi dzień.

Andreas Wank
Z obydwoma skoczkami udało mi się zrobić pamiątkowe zdjęcia bez żadnego problemu :)

Minęło może 15 minut, w przeciągu których żaden ze skoczków nie pojawił się na horyzoncie. Do swojego busu niezauważalnie przemknął Tom Hilde. Niestety, szansa na zdobycie autografu w tym wypadku była nikła.

Tom Hilde
Już właściwie straciłam nadzieję, że ktoś się pojawi. Krążyłam między busami a sektorem B1. Jakieś przeczucie kazało mi podejść pod bus Austriaków, tak też zrobiłam. Poczekałam kilka minut i ze strefy dla skoczków zaczęli wychodzić Michael Hayboeck, Manuel Fettner, Stefan Kraft, Thomas Diethart oraz Manuel Poppinger! Ze wszystkimi, oprócz tego ostatniego udało mi się zrobić zdjęcie a nawet zdobyć autografy! Skoczkowie bardzo chętnie spełniali prośby fanów i pozowali do zdjęć.

Thomas Diethart
 Thomas chyba nie bardzo zrozumiał ideę mojego zeszytu ze zdjęciami na autografy xD

Stefan Kraft
Stefan Kraft
Manuel Fettner

Pewnie zastanawiacie się, gdzie był Gregor Schlierenzauer? Owszem, nie pojawił się on z całą grupą Austriaków. Przyszedł kilkanaście minut potem. Spakował rzeczy do samochodu, następnie wyciągnął swoje karty i zaczął rozdawać. To co tam się działo było jakimś szaleństwem! Kibice otoczyli go dookoła a on ledwo mógł się przedrzeć. Sama stałam w środku i na prawdę, bardzo ciężko było mi się wycofać. Karty, jak się okazało, były niepodpisane. Byłam nieco rozczarowana. Gregor nic nie mówił, nawet nie patrzył się na kibiców. Rozdawał tylko karty a kiedy skończył, wsiadł do busa. Na szczęście, następne dni pokazały, że Gregor jednak nie jest taki zapatrzony w siebie, ale o tym potem :D

Było o Słoweńcach, Niemcach i Austriakach, więc teraz czas na Polaków.
Muszę przyznać, że polscy skoczkowie to jedno wielkie rozczarowanie. Wiele osób może się ze mną nie zgodzić. Jadąc na Letnie Grand Prix miałam nadzieję, że to właśnie oni będą mieć najwięcej cierpliwości i wyrozumiałości do kibiców. Niestety, okazało się inaczej. Miałam wrażenie, że podczas konkursów przed nami uciekali.
Przy siatce przy domkach udało mi się złapać Piotrka Żyły, jednak on rozdawał tylko autografy, o zdjęciach nie było mowy, tłumacząc "nie mam czasu".

Piotr Żyła
Kolejnym polskim skoczkiem, którego udało mi się zobaczyć po kwalifikacjach był Janek Ziobro. Jednak on także nie robił sobie zdjęć. Mówił tylko "jutro", mając na myśli trening otwarty na hali. Najwyraźniej Janek, tak samo jak Thomas Diethart nie zrozumiał koncepcji mojego zeszytu.

Jan Ziobro
Na koniec, patrzyliśmy tylko na odjeżdżający polski bus. Siedzący w oknie Kamil Stoch nam pomachał i tak zakończył się dzień kwalifikacji.
Osobne notki: [x], [x].

25.08.2014 - TRENING OTWARTY NA HALI

Następnego dnia miał się odbyć trening polskich skoczków na hali, w centrum Wisły. Pod halę trzeba było przyjść wcześniej, aby dostać wejściówki, bez których nie było wstępu. Wyglądały one tak:


Po wejściu na halę, siadało się na trybunach. Kiedy wszyscy zajęli miejsca, na parkiet wybiegli skoczkowie. Znajdowali się tam wszyscy, włącznie ze sztabem szkoleniowym.
Trening miał polegać na początkowej rozgrzewce. Następnie skoczkowie podzielili się na 4 drużyny. Na hali rozłożone były dwie siatki do siatkówki. Po jednej stronie gali ci teoretycznie gorsi, z kadry B wraz z kilkoma osobami ze sztabu a po drugiej ci z kadry A z trenerem Kruczkiem.
Niestety, nie robiłam wtedy zdjęć, ponieważ nieco źle się wtedy czułam. Nie byłam na połowie treningu, bo musiałam wyjść się trochę przewietrzyć.
Spotkanie wyszło całkiem fajnie. Prowadził je Kuba Kot, który tym razem nie został wybrany do kadry, ale zajmował się częścią organizacyjną. Pod koniec Kuba zadawał skoczkom pytania, które przysyłali kibice przed LGP, w tym jedno moje, które wysłałam :D

Po treningu przyszedł upragniony czas na autografy. Kibice zebrali się przy wejściu do hali czekając na skoczków. Nie pamiętam dokładnie kto kiedy wychodził. Pamiętam, że pierwszy skoczek, od którego dostałam autograf, to Kamil Stoch. Dwukrotny medalista IO w Soczi podpisał dla mnie jedno zdjęcie. Osobny post [x].

Kamil Stoch
Następnie z hali wyszła jedna z wolontariuszek z kartami Piotra Żyły. Samego skoczka pod halą nie widziałam. Pewnie przemknął niezauważalnie do busa. Karty, które rozdawała dziewczyna, były podpisane, lecz autograf to zwyczajny nadruk. Osobny post [x]

Piotr Żyła
Gdzieś w tłumie zaplątał się Maciej Kot. Osobiście go nie widziałam, ale mojej siostrze udało się do niego dopchać i nawet zrobić zdjęcie!

Maciej Kot
Kiedy udało mi się wyjść z tłumu zgromadzonego wokół Maćka i Kamila, zauważyłam, że z boku stoją Stefan Hula, Klimek Murańka i Kuba Kot, do których mało kto podchodził z prośbą o zdjęcie. Postanowiłam podejść i poprosić a ci bez problemu się zgodzili. Niestety, nie mam autografu Kuby, ponieważ nie miałam na czym go wziąć. Osobny post [x]

Stefan Hula

Stefan Hula

Klemens Murańka
Ostatnim Polakiem, którego udało mi się "złapać" był Krzysztof Biegun, który już siedział w busie i rozdawał autografy przez uchyloną szybę. Wyglądało to mniej więcej tak:

Krzysztof Biegun
Krzysztof Biegun
I autograf od Krzysia:

Krzysztof Biegun
Podsumowując: nie widziałam nigdzie Dawida Kubackiego ani Janka Ziobro, ale od koleżanek wiem, że rozdawali gdzieś z boku. Widocznie nie miałam na tyle szczęścia, aby ich zobaczyć, więc zostaje mi czekać do następnego Letniego Grand Prix :)

Po zakończonym treningu czekaliśmy na konkurs drużynowy, który miał się odbyć popołudniu, tego samego dnia.

25.08.2014 - KONKURS DRUŻYNOWY

Na konkurs drużynowy przyszło o wiele więcej kibiców niż na kwalifikacje, co chyba jest oczywiste. Ja zjawiłam się tam już dwie godziny przed rozpoczęciem i opłacało się. Nie uwierzycie kogo spotkałam!
Kierując się już na swój sektor, moja mama zauważyła tzw. szefa wszystkich szefów - Waltera Hofera! Nie mogłam nie zrobić sobie z nim zdjęcia. Znany z "tańca z belkami" szef FISu bardzo chętnie pozował do zdjęć.

Jeszcze przed rozpoczęciem konkursu, przy barierce udało mi się zatrzymać Andersa Fannemela. Muszę przyznać, ze Anders był bardzo miły i nie odszedł dopóki nie zrobił sobie zdjęć z kibicami wokół niego. Osobny post [x]

Anders Fannemel

Anders Fannemel
To, co mnie zaskoczyło u Andersa to jego niski wzrost. W telewizji wygląda na nieco wyższego, jednak kiedy stanęłam obok niego, z moim 1,70cm wyszłam trochę jak olbrzym xD Może też podwójne barierki zrobiły swoje.

Drugim skoczkiem, który kręcił się koło barierek był Thomas Diethart. Austriaka miałam okazję spotkać drugi raz. Thomas rozdawał karty.

Thomas Diethart
Ostatnim skoczkiem, od którego dostałam kartę przed konkursem był Manuel Poppinger. Notka [x]

Manuel Poppinger

Następnie rozpoczął się konkurs. Muszę przyznać, że atmosfera w sektorze B1 była niesamowita! Nigdy nie zapomnę tego dopingu podczas gdy nasi skakali. Dla takich właśnie chwil warto jechać te 300 kilometrów i wydać pieniądze na bilety. Do tej pory jak wspominam pobyt w Wiśle mam ciarki. Coś niesamowitego!

Po zawodach skoczkowie najchętniej rozdawali autografy i pozowali do zdjęć. To wtedy zdobyłam najwięcej podpisów i zrobiłam pamiątkowych zdjęć.
Miałam wrócić do osoby Petera Prevca. Otóż kolejna zabawna sytuacja miała miejsce kiedy rozdawał autografy przy siatce... jedząc ciastko! Na prawdę, przekomicznie to wyglądało.

Peter Prevc
Od Petera udało mi się także uzyskać podpisaną kartę. Osobna notka [x].

Peter Prevc
Kolejnymi moimi zdobyczami były autografy od:


Andreas Wank
Andreas także rozdawał autografy przy siatce. Z tego co widziałam, to dosyć długo tam był i starał się nie pomijać żadnego z kibiców. Niestety, nie widziałam, aby miał swoje karty. Post [x]


Richard Freitag
Richard, podobnie jak Diethart i Ziobro, podpisali się pod zdjęciem. Tłumaczyć go może cienki pisak, którym ciężko było podpisać zdjęcie. Jednak dobre i to. Richard był bardzo miły dla każdego z fanów i tak jak Wank, starał się nikogo nie pomijać.

Kolejna część notki to opis. Do tej pory żałuję, że nie wzięłam w tamtym momencie podpisów od skoczków, których zaraz wymienię.

Stałam jeszcze chwilę przy siatce. Nagle pojawił się nikomu wtedy nieznany Norweg - Phillip Sjoen. Phil to jeden z tych skoczków, który robił sobie zdjęcia dosłownie z każdym a nawet miało się wrażenie, że specjalnie kręci się wokół kibiców, aby ci poprosili go o zdjęcie :D

Chwilę po tym jak skoczkowie przestali rozdawać autografy przy siatce, do swojego busa zaczęli przychodzić inni Norwegowie. Pierwszy był Rune Velta, Mistrz Świata, którego początkowo nikt nie zauważył, oprócz mnie. Rune pakował sprzęt do bagażnika a ja podeszłam i poprosiłam o zdjęcie. Norweg odparł "sure, wait a minute" i zaraz po tym jak spakował torby ze sprzętem, pozował do zdjęć. Żałuję, że wtedy nie wzięłam od niego podpisu. Nie stało się tak, ponieważ moją uwagę odwrócili kolejni Norwegowie przychodzący pod swój bus.

Udało mi się zrobić zdjęcie z Andreasem Stjernenem oraz trenerem Alexandrem Stoecklem. Andreas się spieszył, nie zrobił sobie ze wszystkimi zdjęć, mało co podpisywał. Za to trener Stoeckl chętnie pozował i podpisywał.

Anders Fannemel wydał mi się bardzo niski, za to trójka Norwegów, których wtedy spotkałam była całkowitym przeciwieństwem. Stjernenowi sięgałam ledwo ramion a trener Stoeckl musiał się schylić.

Norwegowie się spakowali i odjechali a ja wraz z siostrą czatowałam przy siatce. Już właściwie straciłam nadzieję, że ktoś przyjdzie, kiedy na horyzoncie pojawił się Maciej Kot. Niestety, spotkało mnie następne rozczarowanie, gdyż Polak nie rozdawał wszystkim autografów. Spieszył się i po kilku minutach już go nie było.

Kolejnym Polakiem i w zasadzie ostatnim skoczkiem tego dnia, jakiego spotkałam był Kamil Stoch. Także rozdawał autografy i spieszył się. Tylko moja siostra zrobiła sobie z nim zdjęcie, ja już nie zdążyłam. Szkoda. Mam nadzieję, że będę miała okazję do rewanżu w wakacje :)

26.08.2014 - KONKURS INDYWIDUALNY

Nadszedł czas na ostatni dzień zawodów. Już w południe postanowiłam pójść na skocznie z nadzieją, że spotkam tam któregoś ze skoczków. Niestety, jedynym , który tam wtedy przechodził był Janek Ziobro. Postanowiłam go nie zatrzymywać. W tamtym momencie nie chciałam mu się narzucać. W końcu, każdy ma prawo do oddechu od kibiców :)

W wolnym czasie pozwiedzałam trochę skocznię. Po jakiejś godzinie postanowiłam pojechać do centrum i okazało się to świetnym pomysłem! Przypadkowo trafiłam na trening Niemców i Norwegów na hali. Mogłam ich oglądać zza szyby co było bardzo fajnym doświadczeniem. Po skończonym treningu pierwsi wyszli Niemcy. Mój cel był jasny - Andreas Wellinger.
Młody skoczek wyszedł i o dziwo zaczął rozdawać autografy!

Andreas Wellinger

Andreas Wellinger
Niemiec nie robił sobie z nikim zdjęć. Zaraz po tym jak rozdał małej grupce kibiców autografy, uciekł do busa. Osobna notka [x]

Podczas gdy Wellinger rozdawał autografy, niezauważalnie chciał przejść Severin Freund. Nie dla wszystkich niezauważalnie :D Udało mi się go dogonić i poprosić o zdjęcie. Skoczek oczywiście się zgodził, ale to byłoby na tyle. Po zrobieniu zdjęcia poszedł do samochodu. Z nikim innym oprócz mnie już nie zrobił zdjęcia z tego co widziałam.

To tyle co do spotkania pod halą. Norwegowie robili sobie grupowe zdjęcia, ale ja zajęta Niemcami, nie zdążyłam już na nie.

Po obiedzie pojechaliśmy z powrotem na skocznie. Do konkursu pozostało 2 godziny. Usiadłam na ławce pod parasolem i patrzyłam jak zjeżdżają się busy skoczków. W tamtym momencie raczej nikt nie zajmował się kibicami.

Czas dla fanów przyszedł po rozgrzewce. Co chwilę któryś ze skoczków wybiegał poza obiekt, aby się rozgrzać. Kiedy wracali, zazwyczaj zatrzymywali się i rozdawali autografy oraz robili sobie zdjęcia.

Wtedy nie skupiałam się na podpisach. Ważniejsze dla mnie były pamiątkowe zdjęcia. Takim sposobem udało mi się zatrzymać m.in. Manuela Fettnera.

Manuel Fettner
I znów muszę podkreślić, że Austriacy to przemili skoczkowie. Nie odmówili dosłownie nikomu. Kolejnym przykładem był Gregor Schlierenzauer. Tak, ten Gregor, który podczas kwalifikacji był dosyć chłodny.
Wtedy, kiedy przybiegł z rozgrzewki, zebrała się wokół niego grupka kibiców. Skoczek bardzo chętnie rozdawał autografy i robił sobie zdjęcia. Jedna z dziewczyn podała mu list i poprosiła, aby przekazał go Thomasowi Morgensternowi a ten odpowiedział "but Morgi is coming". Byliśmy bardzo podekscytowani. Już wtedy wiedzieliśmy, że Austriak pojawi się na zawodach! Post [x]
A teraz kilka fotek i autograf:

Gregor Schlierenzauer

Gregor Schlierenzauer

Gregor Schlierenzauer
W tamtym momencie spełniłam jedno ze swoich marzeń. Chyba już do końca życia będę wspominać tę chwilę z uśmiechem na ustach.

Jeszcze przed konkursem zauważyłam, że Olek Zniszczoł i Krzysiek Biegun robią sobie zdjęcia z fanami, więc skorzystałam. Chłopaki bez problemu godzili się na pozowanie i podpisywanie.

Spotkałam także Dawida Kubackiego, ale to już w trakcie konkursu. Dawid po swoim skoku rozdawał podpisane karty.

Dawid Kubacki


Już do końca dnia, można powiedzieć, że byłam zajęta Szwajcarami. Moim celem było zdjęcie z Simonem Ammannem, co praktycznie graniczyło z cudem. Początkowo można powiedzieć, że śledziłam Gregora Deschwandena, bo obrałam taktykę: tam gdzie Dechwanden, tam i Simon xD
Tutaj kilka fotek:

Gregor Deschwanden

Gregor Deschwanden

Team Switzerland
Czas na zdjęcia przyszedł dopiero po zawodach. Pierwszy do busu wyszedł Gregor, który bardzo chętnie i bez problemów pozował. Dopiero potem wyszedł Simon.
Był otoczony ochroną, która szła za nim aż do busa. Szczęśliwie znalazłam się w tej grupce, która za nimi poszła. Simon stanął z ochroniarzami i rozdawał autografy oraz robił sobie zdjęcia. W tym wypadku załapałam się do pamiątkowej fotki. Kolejne marzenie spełnione!

Tym sposobem kończy się moja relacja z LGP 2014 w Wiśle. Do domu wróciłam bardzo zadowolona i pełna wrażeń. Jak to mówią: apetyt rośnie w miarę jedzenia. W te wakacje także mam zamiar jechać na Letnie Grand Prix. Zobaczymy z biegiem czasu jak to wszystko się potoczy :) Z pewnością postaram się robić więcej zdjęć z myślą o kolejnej relacji.

Zasada na LGP była raczej taka: jeśli robisz zdjęcie to nie bierzesz autografu lub na odwrót, gdyż nie było na to czasu. Dookoła skoczka zazwyczaj zbiera się masa innych kibiców.

Możecie pytać: dlaczego nie dodam zdjęć ze skoczkami? Są one moją prywatnością, nie chcę ich tutaj wstawiać. Robiłam je po prostu dla siebie. Możecie kilka znaleźć na moim instagramie :)

Serdecznie dziękuję za przeczytanie ♥ Czekam na Wasze komentarze :*

13 komentarzy:

  1. Super relacja. Na temat Polaków mam takie samo zdanie, bo jak byłem na PŚ w Zakopanym to nikt nigdy "nie miał czasu", pomimo, że stali i wspólnie rozmawiali dobre 30 min :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna relacja i jestem mega szczęśliwa, że ją napisałaś. W tym roku wybieram się na LGP ( pierwszy raz xd ) i jestem bardzo ciekawa jak to wszystko będzie wyglądało :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna relacja! ;-) Po konkursie drużynowym stałam chyba gdzieś tam gdzie Ty, bo jak Peter podszedł do nas to też jadł ciastko :p

    OdpowiedzUsuń
  4. Hah, genialne ♥ Możliwe, że się spotkałyśmy, bo byłam w grupce tych kibiców do których podszedł Schlieri po indywidualnym ;)) Mi sie na Ammanna nie udało zapolować, ale paru Polaków, Krafta, piątka z Morgim, ahh, marzenia :D A i Petera nie udało mi się zdobyć, bo podszedł do kibiców dał kilku po kilka grafów z nadzieją, że rozdadzą za niego :P Ale byłam tylko sobota-niedziela ;)) A kiedy jest Memoriał?? :) Może i mi uda się wybrać na LGP :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Memoriał jest zazwyczaj w niedzielę, zaraz po konkursach w Wiśle :)

      Usuń
    2. przepraszam za pomyłkę, w tym roku Memoriał odbywa się zaraz po zakończeniu sezonu 2014/2015 z tego co wiem

      Usuń
  5. Gratuluję :) Ja zawsze zbieram osobiście autografy piłkarzy ręcznych i oni również są mile nastawieni do kibiców. Co do zeszytu i podpisywania się pół na pół na kartce i zdjęciu to mam na to sposób. Fotograf u którego wywoływałem zdjęcia zawsze pakował je (jeśli było ich dużo) w takie bardzo twarde tekturowe pudełka. Teraz zawsze je biorę ze sobą i wszystkie zdjęcia są w środku a jak widzę kogoś od kogo chcę autograf to wyciągam jego zdjęcie i kładę na tym pudełku, a że ma wysokość 1cm to daję wraz z tym i służy to jako podkładka, a, że jest wielkości zdjęcia to nie grozi złożeniem na nim podpisu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie taki zły pomysł :D dzięki :)

      Usuń
  6. Gratuluję podpisów :) I niezapomnianych przeżyć :) Mam nadzieję, że wybiorę się tego lata do Wisły

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowna relacja! :) Można tylko pozazdrościć, ja na LGP nie zdobyłam prawie wcale podpisów, nie mówiąc o zdjęciach xd Teraz wiem więcej, może w tym roku będzie lepiej, zresztą na PŚ juź było :) Gratuluję podpisów i zdjęć :) Podasz instagrama? Bo nie umiem go znaleźć na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. po prostu z przyjemnością czytało się Twoją relację ! :)
    życzę Ci kolejnych udanych wypadów na konkursy i wieluuu wieelu autografów ;)

    OdpowiedzUsuń